Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 202 688 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Refleksje na koniec AD MMX

wtorek, 28 grudnia 2010 12:14

Od miesiąca nie mam internetu (ach ci Żydzi!), w zwiazku z czym aktywnośc ma jest ograniczona. Teraz też, krociutko, kilka spraw:

 

1. Poświątecznie. To już chyba tradycja Nowego Ładu, że pod nawałą komercyjności choinkowo-mikołajowej oraz słit-jezusiątkowania ginie prawdziwy sens Bożego Narodzenia. Oto ponownie, w sposob symboliczny przychodzi na świat Syn Boży, Zbawiciel, wraz z czym nastepuje okazja do osobistego odrodzenia religijnego - cała społecznośc rusza do konfesjonałow, nawzajem sie wspierając w dążeniu do czystości (oto, dlaczego wiara chrześcijańska nie jest sprawą jedynie indywidualną), kościelne ceremonie sprzyjają utwierdzeniu sie w rozmaitych postanowieniach itd. Jak zbrodniczym zabiegiem jest zamiana tego pieknego i potrzebnego świeta religijnego w odmiane walentynek, dowodzono już wiele razy - ja tylko dodam, że sens Bożego Narodzenia wypacza rownież pradawne skądinąd wyśpiewywanie koled w rodzaju "Lulajże Jezuniu". Narodzenie Mesjasza, wydarzenie pełne majestatu i patetyzmu całkowicie traci swoj blask, zyskujac wymiar całkiem przyziemny - nie padamy bowiem na twarz przed Jezusem Chrystusem, nie przekazujemy Maryi (pełniącej swoistą regencją) godnych Go darow, nie dostrzegamy śpiewających zastepow anielskich i bydląt, ktore przejete Majestatem odrzucają na moment swą zwierzecą nature i padają na kolana. Zamiast tego pochylamy sie nad żłobkiem i mrucząc "Ciu ciu ciu, gligli! ajajaj, i w pupuńke! brr! brr!" łaskoczemy Syna Bożego, jak zwykłe dziecko - bo też tylko dziecko w nim widzimy. Podejście takie, zapewne odpowiadające prymitywnej duchowości prostych środowisk wiejskich, nie znajduje we mnie najmniejszego zrozumienia, a z mych ust, zamiast "Gili lili laj" płyneły - i płyną wciąż - słowa zgoła odmienne, lepiej oddające istote Świąt.

 

2. O katastrofach, przemarszach i innych pierdołach już pisałem, wiec sobie daruje tym razem.

 

3. Biskup Pieronek postąpił ostatnio skrajnie nieodpowiedzialnie, wypowiadając sie na temat spraw Kościoła w lewackim czasopiśmie "Przekroj". Ludzie dzielą sie miedzy innymi na takich, ktorzy są z czymś związani, i takich, ktorzy temu czemuś są obojetni albo i przeciwni - w przypadku Kościoła o jego problemach można rozmawiac z tymi pierwszymi, gdyż oni starac sie bedą im zaradzic; ci drudzy natomiast każdą taką informacje gotowi są wpisac na jedną z Wielkich List Argumentow Przeciwko Straszliwemu Kościołowi. Przykładowo - katolik, dowiedziawszy sie, że jego proboszcz łatwo ulega swoim słabościom, dajmy na to, do kobiet, pomodli sie za niego, może napisze list do wyższych hierarchow, nalegający na rozwiązanie tej sprawy (np. przeniesienie ksiedza do innej parafii, gdzie z dala od dotychczasowych namietności i sprzyjającego im środowiska mogłby odciąc sie od grzechu, zasugerowanie mu zmiany posługi na bardziej odizolowaną od kobiet albo w ogole powrot do stanu świeckiego). Lewak natomiast powie coś w stylu: "No i właśnie dlatego nie chodze do kościoła!", "Ksieża to zboczeńcy" i tym podobne, niekonstruktywne zdania wyrzecze. Zatem biskup, ktory idzie do lewicowego tygodnika, aby podzielic sie w nim swoimi obiekcjami dotyczącymi Kościoła, co najmniej nie wzbudza zaufania.

 

4. Rok 2011 w Słodkiej Nadżeglinii nosił bedzie patronat Zygmunta Zenona Idzikowskiego - poety modernistycznego, nie bedącego co prawda Idzikowskim Sieradzkim, ale przecież z sieradzką gałezią spokrewnionego, godnego czci i sławy w sto lat po samobojczej śmierci 28 września 1911. W nadchodzącym roku wrzuce note biograficzna wraz z odnośnikiem do tomiku wierszy. Aby zachowac sarmacki charakter bloga dodam, że jest to stryjeczny brat mojego pradziada Jana Gwalberta, ktorego z kolei brat, rotm. Władysław Idzikowski, spoczywa na sieradzkim cmentarzu. Cześc ich pamieci, Gloria Victis ostrzem Tanatosa, Gierojam Slava etc.

 

5. Szcześliwego Nowego Roku, zdrowia i urodzaju, wielu tragicznych porankow po błogich wieczerzach, i aby wszystkim piwo smakowało tak, jak mi nad Żegliną, życze ja - margrabia nadżegliński oraz jego nadworny alchemik, kronikarz, trefniś i reszta dworu w jednej osobie - Michaszko.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Co z patriotyzmem?

czwartek, 11 listopada 2010 18:27

Jak świat światem, różne grupy społeczne różnie się odnosiły do ojczyzny - rozumianej "wszechstronnie", czyli jako państwa, kultury swojego narodu i ziemi ojców. Ogólnie rzecz biorąc, można tutaj wyróżnić trzy typy tych podejść:

Typ rycerza, dla którego ważne są wszystkie aspekty - czyli państwo (wierność władcy, służba dla niego), kultura (wiara katolicka, wspólnota między patriotami, tradycja) oraz właśnie ziemia ("Słodka Francja" itp.). Jego patriotyzm wynika z obowiązku obrony ojczyzny oraz tradycji feudalnych, a związany jest z poczuciem zagrożenia - w końcu obowiązkiem jest obrona, a skoro jest obowiązek, to jest i konieczność.

Typ chłopa, który czuje się związany z ziemią, ojcowizną oraz kulturą, obyczajowością, która łączy go z innymi chłopami. Państwo jest dla niego instytucją, która gnębi i zdziera podatki, ale za to broni przed wrogiem i rozbojem.

Typ kupca, który do państwa i ziemi ma stosunek czysto pragmatyczny, ale czuje się silnie związany z kulturą, ponieważ jest ona obecna w jego rodzie.

 

Żaden z tych typów już jednak nie istnieje. Rycerzy nie ma, chłopi zrównani w prawach z wyższymi warstwami zatracili związek z ziemią i obyczajowością, a kupcy w dużej mierze się całkowicie zindywidualizowali - jak i całe społeczeństwo. Kiedy więzi rodowe i społeczno-lokalne się rozluźniają, stają się wręcz pośmiewiskiem, kultura narodowa przestaje istnieć. Kiedy nie ma więzów międzyludzkich oraz poczucia wspólnoty, wynikającego właśnie ze wspólnych obyczajach, wspólnego uczestniczenia w różnych ceremoniach, na Ziemi Ojców człowiek zaczyna czuć się nieswojo. Więź z narodem i z ziemią wygasa, czynnikiem łączącym ludzi staje się władza - podobnie jak na początku istnienia systemu feudalnego.Jednak odcięcie się od tradycji, kultury i ziemi sprawia, że nie ma czegoś takiego jak sentyment do władzy.

 

Z rozrzewnieniem przypomina się niekiedy czasy zaborów, kiedy wszyscy - poza "sługusami caratu" - byli gorącymi patriotami, czasem tylko różniącymi się pod względem działania. Wśród warstwy "rycerskiej" ostał się sentyment do państwa polskiego, z chłopami różnie bywało, a kupców pod uwagę brać nie trzeba, bo polscy kupcy praktycznie nie istnieli. Uczucia i ruchy patriotyczne gwałtownie rosły, kiedy zaborcy ingerowali w czynnik jednoczący społeczeństwo - polską kulturę. Na fali entuzjazmu wywołanego odzyskaniem niepodległości oraz stałego zagrożenia (wojna bolszewicka, sytuacja w Niemczech) udało się wyhodować Pokolenie Kolumbów.

 

A teraz patriotyzmu nie ma. Nie ma, bo nie istnieje poczucie zagrożenia (a patriotyzm polski - poprzez rycerzy-Sarmatów i dzieje zaborów - ściśle z nim zawsze był związany). Ogromne znaczenie ma też propaganda medialna, ale ona nie tyle walczy z patriotyzmem, co z wszelkim przejawem europejskości*.

Niemożność zastosowania tradycyjnego pojmowania patriotyzmu do dzisiejszych czasów prowadzi do jego zaniku. Propaganda sprawiła, że brakuje nam poczucia zagrożenia (poniekąd niesłusznie), planowa akcja rządów komunistycznych i mediów rozmyła więzi międzyludzkie, a władza nie jednoczy, tylko dzieli - bo władzy nie stanowi król, a wybieralni politycy. Podejmowano próby utworzenia nowego patriotyzmu na bazie nowego ustroju - "Jestem patriotą, płacę podatki", "Nie pytaj, co ojczyzna może zrobić dla ciebie, ale co ty możesz zrobić dla ojczyzny" - ale, chciałoby się zażartować, doprowadziły one tylko do wybierania w wyborach nie polityków, którzy mają najlepszy program, ale tych, którzy wprowadzą najwyższe podatki. O dążeniach do złączenia patriotyzmu z demokracją w Polsce informuje też obchodzenie głównego patriotycznego święta w rocznicę przekazania władzy przez niezależną już Radę Regencyjną Józefowi Piłsudskiemu.

 

Pytacie więc, co z tym zrobić?

Ja proponuję restaurację społeczności lokalnych i rodowych, poszerzanie wiedzy o historii Polski oraz swojej rodziny (buduje to świadomość związku z krajem), kultywowanie rozmaitych pięknych tradycji (brzydkie wypad) i czyn patriotyczny odpowiadający dzisiejszym potrzebom, czyli jakąś aktywność antylewacką albo działalność mającą na celu rozpropagowanie wśród, pożal się Boże, wyborców chociażby podstaw ekonomii.

Ale to, czy połowa spośród czterech czytelników niniejszego bloga postanowi pod wpływem tego wpisu udać się na procesję w najbliższe Boże Ciało oczywiście nic nie zmieni.

Sensownego programu brak.

 

__________________

* zwróćmy uwagę, że każdy z filarów cywilizacji europejskiej, wskazanych przez prof. Wolniewicza, tj. rozsądne prawo rzymskie, wiara chrześcijańska i naukowe podejście do świata - nie tylko jest stanowczo odrzucany, ale wręcz nie istnieje - naukę wyparła wiara autorytetom, chrześcijaństwo - hedonizm, a prawo rzymskie - coś, co trudno jest nawet nazwać, a czego jedynym celem jest nie stanowienie sprawiedliwości, lecz bogacenie się władz.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Ponadczasowość krytycznego spojrzenia na demokrację i jej elementy

sobota, 06 listopada 2010 15:04

Cztery rzeczy nie syte nigdy u każdego

Ucho, ięzyk, y ręka, y serce do tego,

Ucho zawsze chce słuchać, ięzyk nieustawa,

Ręka chce brać, a serce pragnąć nieprzestawa.

Stanisław Herakliusz Lubomirski

 

Dzisiejsi przeciwnicy demokracji, do których i ja się zaliczam, krytykują wiele rzeczy. Wychodząc z założenia, że każda władza skupia się jedynie na bogaceniu się, wykazują, iż w demokracji jest to najgroźniejsze - gdyż polityk demokratyczny ma na jak największe "nachapanie się" tylko kadencję, czasem niecałą. Wskazują, że demokracja jest systemem przeczącym jakiejkolwiek stabilności, że zmieniające się co kilka lat Ekipes mają programy całkowicie odmienne - także nawet te słuszne nie mają możliwości zrealizowania. Do tego dochodzi brak osoby czy chorągwi jednoczącej całe społeczeństwo oraz zastępujący to zjednoczenie podział na partie i stronnictwa - przybierający dzisiaj formy wręcz chorobliwe. Zaznacza się, że "w sytuacji, gdy decyzję podejmuje nie jednostka, a ogół, nie podejmuje jej nikt", że większość jest anonimowa i nieodpowiedzialna, że na jej decyzje wpływ ma propaganda mediów, że demokracja sprzyja sukcesom demagogów - czego oczywistym efektem jest ograniczanie wolności gospodarczej. Zwycięstwa demagogów w wyborach prowadzą do  pogłębiania się kryzysów gospodarczych, bo państwo opiekuńcze "specjalizuje się w heroicznej walce z problemami przez siebie tworzonymi". Szerzy się korupcja, na którą wyborcy przymykają oko - w końcu komisje walczące z problemami muszą mieć środki na swą działalność.  Mówimy o tym dzisiaj My - Konserwatyści, mówili o tym najwybitniejsi ekonomiści XIX i XX wieku, pisali filozofowie widzący ateński wzorzec na własne oczy i stawiający go na drugim miejscu wśród najgorszych ustrojów - za tyranią. 

Nawet zwolennicy demokracji zauważają czasem, że w Polsce ten system nie działa, ci najzatwardzialsi zwolennicy nieszczęsnegu ustroju stwierdzają, że "nasz naród musi do niego dojrzeć". Duchowy przywódca Narodowej Demokracji, Roman Dmowski, w kilkanaście lat po wprowadzeniu w Polsce demokracji pisał: "Jeżeli zaszczepienie systemu parlamentarnego w zachodnich państwach kontynentu europejskiego pociągnęło za sobą cały szereg poważnych niedomagań, wytworzyło w szeregu państw bardzo niezdrowe stosunki, pomimo że tam odbywało się ono stopniowo, zaczynając od form bardziej ograniczonych, i że trafiło na grunt bardziej przygotowany przez oświatę mas i przez instytucje przeszłości - to w Polsce skutki jego musiały być o wiele gorsze. Tu na gruncie bardzo surowym, przy niskiej oświacie mas, przy braku doświadczenia i dojrzałości politycznej ogółu, w państwie świeżo odbudowanym, które należało przede wszystkim mocno związać i wdrożyć w samodzielną politykę wewnętrzną i zewnętrzną - zaszczepiono najskrajniejszy parlamentaryzm z pełną odpowiedzialnością rządu przed sejmem, z powszechnym nawet bez różnicy płci, głosowaniem".

Ktoś mógłby powiedzieć, że są to wypowiedzi osób, które z różnych powodów mogą lub też mogły być zniechęcone do demokracji jako ustroju, głuche na argumenty demokratów, walczące o własne przywileje których w systemie demokratycznym brak (wyw. się z arystokracji kontrrewolucjoniści). Jednak głównym problemem demokracji nie jest to, że nazywa się demokracją, ale to, że składają się na nią różne elementy, które - nawet w innych systemach - do niczego dobrego nie prowadzą. Demokracja po prostu szczególnie sprzyja pewnym procesom, które mogą zaistnieć i w innych ustrojach - procesom, które można poddać krytyce nawet w całkowitym oderwaniu od demokracji.

Wszystko to, co zarzucamy dzisiejszej demokracji, co jest jej bliskie, co jest z nią związane, było krytykowane nawet i w tych czasach, kiedy prezydenci byli tylko w miastach, głosowania nie były tajne, a głos należał do osób wpływowych (teraz osoby wpływowe swoim głosem emanują na społeczeństwo poprzez media, w sposób zakamuflowany - co jest wielką różnicą), zaś o wielkiej polityce decydowali królowie. Jeden z najwybitniejszych poetów polskiego baroku, "Polski Salomon" książę Stanisław Herakliusz Lubomirski, napisał był w roku pokoju karłowickiego "Próżność i Prawda rady" - dziełko będące zbiorem kilkunastu dialogów między Próżnością a Prawdą. Próżność występuje tam w roli monarchy, który dopiero co wstąpił na tron i ma mnóstwo nieprzemyślanych pomysłów na sprawowanie władzy, zaś Prawda jest doradcą - nauczycielem, który stara się tego młodzieńca naprowadzić na słuszny tok rozumowania. Wśród szeregu dialogów na tematy dzisiaj już nieaktualne - jak dyplomacja, XVIIwieczna gospodarka czy swczesne sposoby zarządzania państwem - odnajdujemy kilka takich, które aktualne są także i dzisiaj, a często poruszają kwestie obecne w dzisiejszej demokracji. Poniżej przytaczam moim zdaniem najwartościowsze fragmenty, znalezione przeze mnie w reprincie z 1739r. - pisownię zmieniłem na dzisiejszą, aby tekst był czytelny dla wszystkich.

Próżność: W zawiłych i trudnych rzeczach będę szukał konsyliarzów (doradców) wielu jak najroztropniejszych.

Prawda: Szukaj raczej dwóch tylko, i najprostszych okazji i potrzeb; krótko ci odpowiedzą i łatwo, jednak obficiej i pożyteczniej niż sporna wielu z sobą niezgadzających się mowa.

Próżność: Ja jednak radzić sie będę.

Prawda: Radź się raczej sam siebie, jeśli byś się radzić miał. Wiele takich było, co rzeczy dobrej, która lepiej by się bez rady zdarzyć mogła, przez poradę zaszkodzili. Cesarz w radzie zginął (Cezar w senacie), Pompejusz radą Ptolemeusza wydany po śmierć przyszedł. Aleksander za radą Filipa trucizny zażył. Rzym z porady Saguntu pozbył. Hannibal przez radę wszystko stracił. Ale na cóż wspominamy dawne przykłady! Od Hiszpanii dla rady Holandia ustąpiła, Neapol, Cypr, Sycylia, przez radę pod inszych królów przeniosła się. Etruria radząc, wolności postradała. I Władysław IV. Król Polski radząc się, czyliż wielkiej gotowości do wojny nie pozbył. Na cóż już szukać mamy więcej przykładów.

Próżność: Ja już Radę sprowadziłem.

Prawda: Winszuję ci doskonałego uprzykrzenia, wybornej czasu straty, sekretnego niczego.

(...)

Próżność: Bez prawa Rzeczpospolita stać nie może.

Prawda: Mniej stać będzie, jeżeli prawami będzie pomieszana.

Próżność: Będę formował praw wiele różnym przypadkom służących.

Prawda: Opatrzniejszym będziesz nad Mojżesza, szczęśliwszym nad Boga, który dziesięcioro tylko przykazań dał ludziom tak potrzebnych, a którym zaledwie niektórzy są posłuszni. Ty zaś tysiącznymi prawami twoimi dokazać chcesz, aby jednostajnie wszyscy je zachowali; łatwiejsze będą ludziom występki, niż prawa. Mniej trudno będzie prawami pogardzić, niżeli je wykonać. Uformujesz sobie syneńskie obiecadło, z trzydziestu tysięcy liter złożone; mądre przeszkody Cnót. Takich praw będą się obawiać wszyscy, lecz bardziej aby ich nie czytali, niźli aby ich nie przestępowali. Czas, który dasz Prawom, weźmiesz Cnotom. Zakwitną Prawa, zwiędnieją ludzie, gdy wszyscy myśleć będą tylko o niedosyćczynieniu, żaden o wykonaniu.

(...)

Prawda (o kadencjach): Któż na wiosnę należycie uprawi rolę, którą w zimę opuścić ma: albo kto konia karmić i pilnie doglądać będzie, na którym inszy jeździć ma, a podobno jego przeciwnik, albo nieprzyjaciel. Nikt nie kochał się w tym, co czynił dla słuszności, ale dla własności. Więc tak Prowincją rządzić będą zawsze sposobiący się do rządów, nie doskonali. Nikt nie będzie dysponował Rzecząpospolitą jak swoją, lecz jak cudzą. Zawsze zostawać będzie Królestwo między chciwymi i niedoświadczonymi, a między tak różnymi i wieloma znowu błądzącymi; ani nie zostawi ludowi za szkody jej nawet ostatniej wdzięcznej pociechy, aby mogli mieć jednego, na któregoby się uskarżyli. A co największa; łatwiej jednego cnoty Rzeczpospolita ukontentuje, niźli wielu występki poskromi; prędzej jednego nasyci chciwość, niż wystarczy pozwolonemu na przemiany łakomstwu.

(...)

Próżność: Naznaczę Komisję bardzo potrzebną.
Prawda: Wierzę, że naznaczysz Komisję wielce potrzebną, ale Komisarzom, nie tobie: dowodniejsza zaś myśl jest, że ona tobie nie jest potrzebna: bo rzeczy te, ktore byś sam zrozumieć mógł, inszym do uznania zlecasz.

(...)

Próżność: Na kupców będę miał bogate cła.
Prawda: Wprzód się staraj, abyś miał wielu kupców, potym wiele cła, lecz nie zbytniego: bo przez cła możesz odtrącić Kupców; a przez Kupców nigdy nie zgubisz cła. Staraj się, abyś wielu miał, którzy by ci dawali, a będziesz miał, co by dawano: wielu małe rzeczy, stają się jednemu wieloma. Kupujący nie uznaje ciężaru, który sprzedający wkłada. Ochotniej płacimy zbytkowi, niż Rzeczypospolitej. Zbytek tedy odda sprzedający, który kupujący wyrzucił, tak dosyć zbierzesz z tego, co u sprzedającego za nic jest, u kupującego nie znaczno; umniejsz raczej cła, abyś przyczynił Kupców, przez ktorych rozmnożyć mogłbyś towary, przez towary cenę, przez cenę pożytki; bo bogatszy jest zbytek nad potrzebę.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

Telenowelizacja polityki, prawdaż, oraz przewrót

czwartek, 21 października 2010 18:17
Celem polityki państwa demokratycznego nie jest skuteczne działanie, ale zapewnienie gawiedzi rozrywki. Oczywiście, sytuacja wyglądała zupełnie inaczej, gdy telewizja nie istniała lub miała mniejsze znaczenie - jednak starodawność, choć poczciwa, w tej sytuacji nie daje się odnieść do stanu obecnego.
Polityka stała się dla ogółu czymś na kształt telenoweli, czy może reality show - są bohaterowie zbiorowi oraz jednostkowi, przedstawiani przez poszczególne telewizje w różnym świetle (ale gratka, nie??), zawsze jednak wszystkie role serialowe są zapełnione. Telewizyjny tasiemiec, którym żyje cały naród, który przedstawiany jest w różnych punktach widzenia - na jednej stacji dobrzy są Forresterowie, na drugiej Sally Spectra, a na drugim planie snuje się Sheila i jeszcze ktoś tam (dawno nie byłem u dziadków, zresztą już nie oglądają "Mody na sukces", więc ten panteon już mi wyleciał z głowy). A naród nie żyje tym tasiemcem tak, jak modą na sukces - że obejrzy, poduma chwilę nad wydarzeniami i pójdzie na kolację - ponieważ telenowela "Polityka" jest obecna w mediach cały czas, a poza tym, podobno, ma w sobie dużo autentyczności i wpływa na nasze życie. Wobec tego są tacy, którzy emocjonują się tylko tym, którzy dzielą się na stronnictwa - bo jedni lubią Forresterów, no a drudzy oglądają telewizję w której rzeczywistość widzimy oczami Sally. A aktorzy po skończeniu emisji tej farsy dostają pensję i czekają na kolejne nagrania.
Na statystów, którzy w tym serialu snują się ulicami, nikt uwagi nie zwraca - choć kto wie, czy nobliwy Eryk nie spędziłby reszty życia u boku skromnej kobiety, która gdzieś tam mignęła w tle, czy pan w płaszczu spytany przez innego bohatera o godzinę nie jest psychiatrą zdolnym wyleczyć tą szaloną brunetkę? Oni wszyscy gdzieś tam się przewijają, czasem się o nich półsłówkiem wspomni - ale nikomu nawet nie przyjdzie do głowy, aby skupiać się na nich, kiedy mamy Dom Mody Forrester i Dom Mody Spectra.
I tak, od Sasa do Lasa - nikt w naszym kraju nie wychodzi myślami poza PiS i PO, nic innego nie istnieje. Są tylko dwie partie, które czymś tam się pewnie różnią, może mają jakieś programy - jedna kreuje się na liberalną gospodarczo, druga obniża podatki; jedna jest niezrównoważona psychicznie, druga podobno nie kłamie; jeden bohater w sposób wyważony mówi o patroszeniu kaczek, a drugi jest zakłamanym hipokrytą. Kaczyński zarzuca Komorowskiemu podżeganie do zbrodni, Komorowski przeprasza, z niesłychanym cynizmem zaznaczając jednak, że jest to eksperyment (to zdanie dopisałem o 22:09). Paranoja nakręca się wraz z akcją, Stephanie wyjmuje rewolwer, Sheila ciska Brooke w oszkloną ścianę, ciśnienie rośnie, wszyscy sobie skaczą do oczu. Przykre jest właśnie to zaślepienie, ograniczenie umysłów, nie pozwalających odejść od emocji miłośnika serialu; jako monarchista, wolnorynkowiec i konserwatysta jestem przez PiSowców nazywany POwcem, a przez POwców - PiSowcem. Po prostu, inne idee, postawy, poglądy - nie istnieją.
Na nic się zdadzą rzeczowe argumenty - stronnik taniopaństwowej PO zapytany o podwyżkę VATu odpowie "Co to za podwyżka, jeden punkt procentowy!", zaś stronnik PiSu na pytanie o podpisanie przez patriotycznego prezydenta nieboszczyka traktatu lizbońskiego dobędzie argumentu ostatecznego - "przecież musiał". Zapatrzeni w fikcję, są jakby poza rzeczywistym życiem...
A tymczasem napięcie na ulicach rośnie. Ci, którzy mniej czasu spędzają przed telewizorem, widzą, że "coś jest nie tak" - książki ktoś objął vatem, za stan szpitali ktoś odpowiada, urzędy chyba powinny inaczej działać... Sfrustrowani piszą pogróżki do urzędników i polityków, niekoniecznie zdając sobie sprawę z tego, kto za obecną politykę odpowiada - bo kto tam się rozezna na zawiłościach "Mody na sukces" - więc agresja spada na kogokolwiek. Bo aktorzy, niezależnie od tego, jaką rolę grają, występują w tej telenoweli. Zamieniają się rolami, funkcjami, zmieniają się układy i stosunki między nimi... Winę ponosi nie Sally, nie Stephanie, ani nawet nie Ridge - to po prostu ONI. Morderca z Łodzi jest chyba najlepszym tego wyrazicielem - chciał zabić kogoś z SLD, ale go nie znalazł, więc ruszył za Kaczyńskim - ale nie napotkawszy tegoż, zabił pracownika biura. Bo to ONI!
I chyba ma rację.
Sytuacja ta jest o tyle ciekawa, że w całej Europie mamy niezłe wstrząsy - Grecja, prawdaż, Francja, a i u nas coś jakby wisiało w powietrzu. Ale dopóki istnieje telewizja, internet, międzynarodowe koncerny medialne - każde niepokoje pozostaną lokalnymi rozpierduchami bez efektów.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Rozprawa chędoga o hipokryzjej, czyli rzekoma pochwała tejże

wtorek, 19 października 2010 14:35
Ostatnimi laty bardzo wzmogła się nagonka na tzw. zakłamanie. Osoby, które usiłują stworzyć wokół siebie pozory poczciwości, prawości, a w istocie są zbrodniarzami i śmierdzącymi grzesznikami, odsądzane są od czci i wiary. Na spienione wargi ciśnie się Moralność pani Dulskiej i Świętoszek, słowa takie jak bigot, dewot, karbon, ordowik, prawdaż... Różne osobistości barwnie opowiadają o miliardach katolików, którzy po Mszy niedzielnej biją żony, piją rozmaite destylaty; dowodzą, że tak postępuje większość ludzi, którzy afiszują się z jakimiś wartościami czy "zgrywają" porządnych.
A ja na to: chwała im po trzykroć!
Kto w swoim domu spółkuje cieleśnie z przedstawicielem tej samej płci, kto nie zawsze umie zachować umiar w jedzeniu i piciu albo inne pacosti diejasze, ale kryje się z tym i udaje, że nic takiego nie ma miejsca, a on sam jest wielkim wrogiem takich zachowań, o wiele mniej zła wyrządza, niż gdyby otwarcie się do tego przyznawał. Stwarza bowiem pewne pozory, nie pozwala na wydostanie się kompromitującej prawdy na światło dzienne.
Oczywiście, zdaniem niektórych, lepiej, żeby wszyscy wiedzieli, co on wyprawia - żeby wytykano go palcami jako żonobójcę albo motywowano do walki o prawa sodomitów, a żeby nie łgał parszywie i oczu nie mydlił. Guzik! Zgodnie z ideologią owych niektórych, "większość katolików" zamiast tworzyć pozory, publicznie siałoby zgorszenie.
Jeśli jakiś obrzydliwy postępek dzieje się potajemnie, szkodzi on tylko jego uczestnikom - cała ludzkość o nim nie ma pojęcia, żyjąc w przekonaniu, że słuszne są te zachowania, które sobie przypisuje, a rozmaitych zbrodni trzeba się wstydzić i skrywać je. Wśród ludzkości znajdzie się grupa, która wartości hołubionych będzie przestrzegać faktycznie - z różnych przyczyn, np. takich, że "skoro tak się powszechnie uważa, to to musi być słuszne", albo po prostu "tak trzeba". Nibywiększość "hipokrytów" natomiast w wyniku presji otoczenia, czy autentycznego wstydu, będzie się starała jakoś poprawić. A wszetecznicy przynajmniej nie będą innym mącić w głowach, robiąc swoje paskudztwa w tajemnicy.
Najbardziej wszakże obrywa się tym, którzy udzielają innym różnych rad, podczas gdy sami zachowują się, jakby ich nie znali. Trzeba przyznać, że taki człowiek bardziej by był przekonujący, gdyby zamiast fałszywie nazywać się wzorem do naśladowania, prawił, iż sam także nie jest wolny od rozmaitych błędów i wie dobrze, jak trudno się ich wyrzec, ale powinno być tak i tak. Lecz to już jest temat zgoła inny, obejmujący kwestię beznadziejności elit dzisiejszego świata, niezrozumienia przez nich sensu swej posługi czy działalności.
W sytuacji, gdy każdy otwarcie, wszem i wobec, ogłasza swoje słabości i skrzywienia światopoglądowe, presja Poczciwych Wartości całkowicie zanika, rozpoczyna się rozpusta, głoszenie głupich teoryjek i powszechna demoralizacja.
Ludzkość ma się wspierać w dążeniu do Zbawienia, a nie robić kloakę z naiwnych umysłów - nie bez przyczyny Pismo Święte porównuje nas do owiec, które powinny podążać za swoim pasterzem.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Licznik odwiedzin:  6 335  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

O mnie

Ur. AD 1992 w pewnym dużym mieście, zamieszkały obecnie w Sieradzu. Interesuje się historią średniowiecza, słodkowodnymi bezkręgowcami i wszelkiej maści archaizmami. Don Kichot XXI wieku, monarchista i miłośnik rzeki Żegliny.

O moim bloogu

Przemyślenia historyczno-literackie. Sarmatyzm, konserwatywny liberalizm, impresje nadżeglińskie.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 6335

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl